Znalezienie złotego środka

BIKA_72_10.jpg

Rozmowa z Magdą Jabłonowską i Danielem Grochowskim – farmaceutami popularyzującymi stosowanie ziół w celach leczniczych, m.in. na blogu ZiołowaSzyszka.pl – o mitach na temat ziołolecznictwa, skuteczności oraz bezpiecznym stosowaniu ziół przy różnych schorzeniach.

Skąd pomysł, aby zająć się ziołolecznictwem i prowadzić blog poświęcony tej tematyce?

Magda Jabłonowska: Ziołami interesowaliśmy się już na studiach. Oboje aktywnie uczestniczyliśmy w życiu Studenckiego Koła Naukowego przy Zakładzie Farmakognozji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Pomysł na stworzenie bloga pojawił się spontanicznie – pewnego razu stwierdziliśmy, że dobrze byłoby podzielić się rzetelną wiedzą o ziołach i fitoterapii z szerszym gronem odbiorców.

Daniel Grochowski: Istotną rolę odegrały tu dwie skrajne opinie społeczeństwa dotyczące ziołolecznictwa: pierwsza mówi, że zioła nie działają i nie ma sensu ich przyjmować; druga w przeciwieństwie twierdzi, że ziołami można wyleczyć wszystko i nigdy nikomu na nic nie zaszkodziły. Chcieliśmy pokazać czytelnikom, opierając się na artykułach naukowych, że prawda leży pośrodku i warto stosować preparaty ziołowe jako terapię pierwszego rzutu lub wspomagającą w większości schorzeń. Oczywiście, jeśli zachowamy odpowiednią ostrożność i weźmiemy pod uwagę możliwe interakcje i działania niepożądane.

Skuteczność ziół w leczeniu różnych chorób wciąż budzi powszechne wątpliwości, mimo że ziołolecznictwo jest ważną częścią medycyny i farmakologii. Z czego to Państwa zdaniem wynika?

DG: Ziołolecznictwo jest przede wszystkim bardzo skomplikowaną dziedziną medycyny. O ile w przypadku leków syntetycznych podajemy pojedynczą substancję i jesteśmy w stanie szybko i precyzyjnie ustalić dawkowanie oraz w dużym stopniu efekt danej terapii, o tyle w przypadku ziół sprawa wygląda inaczej. Zawierają one dziesiątki, a nawet setki różnych substancji chemicznych o zmiennym stężeniu, których wypadkową jest działanie lecznicze. To komplikuje sytuację – nie jest łatwo dobrać dawkowanie.

MJ: Kolejnym elementem, na który warto zwrócić uwagę, jest terapia łączona. Jeśli mamy pojęcie o ziołach, wiemy, jaki efekt chcemy uzyskać, możemy połączyć surowce, które będą wzajemnie wzmacniały swoje działanie. Następną kwestią jest sposób przyjmowania – ten sam surowiec może mieć inny profil działania, kiedy zastosujemy go w postaci naparu, inny gdy przyrządzimy nalewkę, a jeszcze inaczej zachowa się wyciąg olejowy. To wszystko wymaga dużo większej dyscypliny i cierpliwości ze strony pacjenta, który nie widzi efektów od razu, co też przyczynia się do negatywnego odbioru terapii naturalnej.

DG: Uwzględnienie wszystkich tych czynników jest konieczne, żeby móc liczyć na pozytywny efekt terapii. Stąd też w przypadku osób przyjmujących niewłaściwie ustalone mieszanki ziołowe brak efektów leczenia i przekonanie o nieskuteczności leków pochodzenia naturalnego. Jako drugą prawdopodobną przyczynę podałbym mentalność. Jeśli zioła nie pojawiają się w reklamach czy programach telewizyjnych, jeśli nie polecają ich lekarze (którzy niestety nie są szkoleni w tym zakresie), to znaczy, że nie działają.

Z jakimi mitami na temat ziołolecznictwa spotykają się Państwo najczęściej?

DG: Jak już wspomnieliśmy, możemy wyróżnić dwie grupy mitów krążących wokół fitoterapii. Roboczo nazwijmy je antyziołowymi i proziołowymi. Do tych pierwszych możemy zaliczyć traktowanie fitoterapii jako czarnej magii i porównywanie jej z homeopatią. Do drugiej możemy zaliczyć między innymi przekonanie o bezwzględnym bezpieczeństwie piołunu lub wrotyczu – wiele osób podaje je nawet dzieciom.

MJ: Obie teorie są skrajnie niepoprawne i możemy bez problemu obalić. Niestety w kwestii leczenia społeczeństwo ma tendencje do popadania w skrajności, co nigdy nie jest zdrowe. Znalezienie złotego środka, balansu między fitoterapią i standardową terapią, które przecież pięknie mogą się uzupełniać, jest naszym celem i chcemy to przekazać czytelnikom Ziołowej Szyszki.

Istnieje wiele przeciwwskazań stosowania farmakologii w czasie ciąży. Czy zioła mogą tu stanowić alternatywę, a jeśli tak – to jak stosować je bezpiecznie?

MJ: Zioła w czasie ciąży są powszechnie stosowane, np. wszystkie gotowe preparaty na przeziębienie dla ciężarnych bazują na czosnku i malinie. Niestety lista surowców, jakie możemy bezpiecznie stosować, jest krótka: malina, czosnek, melisa, rumianek, lipa – to jedne z nielicznych roślin na niej obecnych.

DG: Wynika to z faktu, że ogromna liczba surowców nie jest przebadana pod kątem bezpieczeństwa stosowania u kobiet w ciąży, a co za tym idzie – nie można jednoznacznie stwierdzić, czy są bezpieczne. Jednocześnie część z przebadanych już preparatów, takich jak np. kora wierzby, ma udowodnione szkodliwe działanie na rozwijający się płód. Wracając do pytania – zioła można stosować jako alternatywne leczenie w ciąży, ale lista tych bezpiecznych jest bardzo krótka.

Dostęp możliwy dla zalogowanych użytkowników serwisu. Jeśli posiadasz aktywną prenumeratę przejdź do LOGOWANIA. Jeśli nie jesteś jeszcze naszym Czytelnikiem wybierz najkorzystniejszy WARIANT PRENUMERATY.

Zaloguj Zamów prenumeratę
Drukuj

Zobacz również

Polecamy

Archiwum